Witajcie :-*
Dzisiaj post pochwalny pewnego wspaniałego wynalazku do mycia włosów i ciała :) Będzie o tym jak wspaniale można zadbać o włosy za pomocą MYDŁA :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja. Pokaż wszystkie posty
środa, 25 lutego 2015
niedziela, 15 lutego 2015
PLANETA ORGANICA Balsam Tybetański "Objętość i Siła"
Hej :)
Już od dawna chciałam się z Wami podzielić odczuciami na temat tytułowego balsamu do włosów, dlatego dziś recenzja tego rosyjskiego kosmetyku :)
Ciekawe jak się spisał? Zapraszam do lektury :)
Już od dawna chciałam się z Wami podzielić odczuciami na temat tytułowego balsamu do włosów, dlatego dziś recenzja tego rosyjskiego kosmetyku :)
Ciekawe jak się spisał? Zapraszam do lektury :)
środa, 11 lutego 2015
PLANETA ORGANICA Krem do ciała z olejem z rokitnika
Witajcie :-*
Przybywam do Was dzisiaj z recenzją mojego ulubieńca wśród balsamów/kremów/maseł do ciała.
Odkryłam go zupełnie przypadkiem, na chybił trafił wybrałam go w ramach współpracy ze sklepem z rosyjskimi kosmetykami SKARBY SYBERII. Jak się okazało był to baaardzo trafny wybór i od tamtej pory nie wyobrażam już sobie wieczornego rytuału bez tego kremu.
Przybywam do Was dzisiaj z recenzją mojego ulubieńca wśród balsamów/kremów/maseł do ciała.
Odkryłam go zupełnie przypadkiem, na chybił trafił wybrałam go w ramach współpracy ze sklepem z rosyjskimi kosmetykami SKARBY SYBERII. Jak się okazało był to baaardzo trafny wybór i od tamtej pory nie wyobrażam już sobie wieczornego rytuału bez tego kremu.
środa, 12 listopada 2014
NATURA SIBERICA Rokitnikowy scrub do skóry głowy.
Witam Was serdecznie :)
Dzisiaj post o pielęgnacji skóry głowy. Jest to dla mnie bardzo ważna część rytuału włosowego :)
Tak jak dwa razy w tygodniu robię peeling całego ciała, tak nie wyobrażam sobie, aby nie zadbać również o skórę głowy. Wiadomo - nie zawsze się chce, nie zawsze jest czas na zabawy, aczkolwiek staram się raz w tygodniu poświęcić te kilka minut, aby oczyścić skórę głowy z nadmiaru sebum i innych zalegających substancji ;)
Zapraszam Was na recenzję kosmetyku, który jest bardzo pomocny jeśli chodzi o tego typu zabiegi :)
Dzisiaj post o pielęgnacji skóry głowy. Jest to dla mnie bardzo ważna część rytuału włosowego :)
Tak jak dwa razy w tygodniu robię peeling całego ciała, tak nie wyobrażam sobie, aby nie zadbać również o skórę głowy. Wiadomo - nie zawsze się chce, nie zawsze jest czas na zabawy, aczkolwiek staram się raz w tygodniu poświęcić te kilka minut, aby oczyścić skórę głowy z nadmiaru sebum i innych zalegających substancji ;)
Zapraszam Was na recenzję kosmetyku, który jest bardzo pomocny jeśli chodzi o tego typu zabiegi :)
niedziela, 21 września 2014
PLANETA ORGANICA Szampon i balsam z organicznym olejem rokitnikowym.
Hello Skarby :-*
Jak pewnie dobrze wiecie od jakiegoś czasu totalnie zbzikowałam na punkcie rosyjskich kosmetyków, nie tylko tych włosowych, aczkolwiek trzeba przyznać, że tych mam najwięcej ;)
Oczywiście zdarzają się wśród cudownych perełek również gorsze produkty, ale ja się nie zrażam i wciąż testuję coś nowego :)
Dzisiaj przybywam z recenzją sławnego już w blogsferze zestawu rokitnikowego od Planeta Organica , który jak zawsze zakupiłam w moim ukochanym sklepie SKARBY SYBERII ♥
Jak pewnie dobrze wiecie od jakiegoś czasu totalnie zbzikowałam na punkcie rosyjskich kosmetyków, nie tylko tych włosowych, aczkolwiek trzeba przyznać, że tych mam najwięcej ;)
Oczywiście zdarzają się wśród cudownych perełek również gorsze produkty, ale ja się nie zrażam i wciąż testuję coś nowego :)
Dzisiaj przybywam z recenzją sławnego już w blogsferze zestawu rokitnikowego od Planeta Organica , który jak zawsze zakupiłam w moim ukochanym sklepie SKARBY SYBERII ♥
wtorek, 9 września 2014
Organic Shop Balsam do włosów " Jedwabny Nektar "
Hej :)
Zapraszam Was dzisiaj na recenzję rosyjskiego balsamu do włosów od Organic Shop.
Jesteście ciekawe czy warto go mieć w swoich włosowych zbiorach?
Zapraszam Was dzisiaj na recenzję rosyjskiego balsamu do włosów od Organic Shop.
Jesteście ciekawe czy warto go mieć w swoich włosowych zbiorach?
środa, 3 września 2014
NATURA SIBERICA Ujędrniajcy Krem do Twarzy na Bazie Czarnego Kawioru - KLEJNOT wśród kremów ♥
Witajcie :-*
Chciałabym Wam dzisiaj opowiedzieć o pewnym cudownym kosmetyku, który jest obecnie moim numerem jeden oraz najważniejszym punktem w pielęgnacji twarzy :)
Mowa o Kremie Natura Siberica z Czarnym Kawiorem, który wybrałam sobie w ramach współpracy ze sklepem SKARBY SYBERII .
Strasznie się cieszę, że go wybrałam, zwłaszcza, że był to trochę wybór w ciemno ;)
Chciałabym Wam dzisiaj opowiedzieć o pewnym cudownym kosmetyku, który jest obecnie moim numerem jeden oraz najważniejszym punktem w pielęgnacji twarzy :)
Mowa o Kremie Natura Siberica z Czarnym Kawiorem, który wybrałam sobie w ramach współpracy ze sklepem SKARBY SYBERII .
Strasznie się cieszę, że go wybrałam, zwłaszcza, że był to trochę wybór w ciemno ;)
niedziela, 31 sierpnia 2014
Moje ulubione szampony SCHAUMA :)
Cześć :)
U mnie dzisiaj słońce świeci, a za oknem burza i mega ulewa , hhhmm dziwne zjawisko pogodowe, ale bardzo lubię siedzieć w domku, gdy o parapet mocno uderza deszcz :)
Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją moich ulubieńców od Schaumy :) Lubię sięgać po te szampony, ponieważ za niewielkie pieniądze otrzymujemy dużą pojemność oczyszczających szamponów :)
U mnie dzisiaj słońce świeci, a za oknem burza i mega ulewa , hhhmm dziwne zjawisko pogodowe, ale bardzo lubię siedzieć w domku, gdy o parapet mocno uderza deszcz :)
Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją moich ulubieńców od Schaumy :) Lubię sięgać po te szampony, ponieważ za niewielkie pieniądze otrzymujemy dużą pojemność oczyszczających szamponów :)
Etykiety:
pielęgnacja włosów,
recenzja,
Schauma,
Schwarzkopf,
szampony
sobota, 30 sierpnia 2014
Schwarzkopf COLOR MASK 500 Średni Brąz, czyli maskowanie ombre ;)
Witajcie :-*
Dzisiaj chciałabym Wam opowiedzieć o "maskowaniu" ombre :)
W lipcu zaszalałam, nie do końca przemyślałam i zrobiłam sobie ombre, możecie o tym przeczytać i zobaczyć efekty TUTAJ.
Wasze zdania były dość mocno podzielone, więc zaczęłam się zastanawiać czy dobrze zrobiłam. Efekt bardzo mi się podobał na kręconych włosach, jednak na moich prostych już nie do końca. Ponadto kolor odbiegał od wymarzonego, a to dlatego, że włosy zostały tylko zdekoloryzowane, bojąc się większych zniszczeń nie chciałam nakładać na nie farby.
Początkowo wszystko było ok, jednak z każdym myciem włosy rudziały coraz bardziej, a kondycja włosów uległa znacznemu pogorszeniu, końce były postrzępione, nawet zaczęły się ciągnąć i być "gumowate", po prostu na własne życzenie je zniszczyłam :/
Połowę ścięłam, jest lepiej, aczkolwiek to co zostało na dole wciąż woła o pomstę do nieba !!!
Żal mi jednak całkowicie obciąć na krótko włosy, więc postanowiłam:
A. przemęczyć się
B. lekko przyciemnić tą brzydką rudość
Wybrałam farbę Schwarzkopf w formie maski COLOR MASK w odcieniu średniego brązu nr 500.
Dzisiaj chciałabym Wam opowiedzieć o "maskowaniu" ombre :)
W lipcu zaszalałam, nie do końca przemyślałam i zrobiłam sobie ombre, możecie o tym przeczytać i zobaczyć efekty TUTAJ.
Wasze zdania były dość mocno podzielone, więc zaczęłam się zastanawiać czy dobrze zrobiłam. Efekt bardzo mi się podobał na kręconych włosach, jednak na moich prostych już nie do końca. Ponadto kolor odbiegał od wymarzonego, a to dlatego, że włosy zostały tylko zdekoloryzowane, bojąc się większych zniszczeń nie chciałam nakładać na nie farby.
Początkowo wszystko było ok, jednak z każdym myciem włosy rudziały coraz bardziej, a kondycja włosów uległa znacznemu pogorszeniu, końce były postrzępione, nawet zaczęły się ciągnąć i być "gumowate", po prostu na własne życzenie je zniszczyłam :/
Połowę ścięłam, jest lepiej, aczkolwiek to co zostało na dole wciąż woła o pomstę do nieba !!!
Żal mi jednak całkowicie obciąć na krótko włosy, więc postanowiłam:
A. przemęczyć się
B. lekko przyciemnić tą brzydką rudość
Wybrałam farbę Schwarzkopf w formie maski COLOR MASK w odcieniu średniego brązu nr 500.
Etykiety:
aktualizacja włosowa,
farba do włosów,
farbowanie,
ombre,
recenzja,
Schwarzkopf
środa, 13 sierpnia 2014
Masło do ciała Mandarynka i Jogurt od Wellness Beauty
Witam Was serdecznie :-*
Nie wiem jak Wy, ale ja bardzo lubię wszelkie masła do ciała, nie wyobrażam sobie pielęgnacji bez "balsamowania się" , wiem, że wiele z Was tego nie lubi dla mnie jednak jest to nieodłączna część mojego codziennego rytuału, bez którego nie mogłabym się obejść :)
Masła wielbię najbardziej ze wszystkich mazideł do ciała, mam wrażenie, że są bardziej odżywcze niż pozostałe mleczka, czy balsamy, ponadto uwielbiam masełkową konsystencję, gęstą i treściwą :)
Jesteście ciekawe jak spisało się to masło?
Zapraszam na recenzję :)
Nie wiem jak Wy, ale ja bardzo lubię wszelkie masła do ciała, nie wyobrażam sobie pielęgnacji bez "balsamowania się" , wiem, że wiele z Was tego nie lubi dla mnie jednak jest to nieodłączna część mojego codziennego rytuału, bez którego nie mogłabym się obejść :)
Masła wielbię najbardziej ze wszystkich mazideł do ciała, mam wrażenie, że są bardziej odżywcze niż pozostałe mleczka, czy balsamy, ponadto uwielbiam masełkową konsystencję, gęstą i treściwą :)
Jesteście ciekawe jak spisało się to masło?
Zapraszam na recenzję :)
Etykiety:
masło do ciała,
pielęgnacja ciała,
recenzja,
Wellness Beauty
wtorek, 12 sierpnia 2014
BALEA Szampon dodający objętości Wiśnia & Jaśmin
Cześć :)
Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją szamponu od Balei.
Bardzo lubię tą firmę, kocham ich żele pod prysznic za cudowne zapachy, niestety bardzo ciężko u mnie z ich dostępnością :/
Pierwsze testy niemieckich kosmetyków były dzięki Wam i wygranym rozdaniom, trochę też zamawiałam przez internet.
Dzisiejszy szampon mam przyjemność używać dzięki kwiatuszekk95 i wygranemu rozdaniu :)
Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją szamponu od Balei.
Bardzo lubię tą firmę, kocham ich żele pod prysznic za cudowne zapachy, niestety bardzo ciężko u mnie z ich dostępnością :/
Pierwsze testy niemieckich kosmetyków były dzięki Wam i wygranym rozdaniom, trochę też zamawiałam przez internet.
Dzisiejszy szampon mam przyjemność używać dzięki kwiatuszekk95 i wygranemu rozdaniu :)
poniedziałek, 11 sierpnia 2014
PLANETA ORGANICA - AFRYKA - Balsam do włosów suchych i zniszczonych z organicznym Masłem Shea " Odżywienie i Regeneracja "
Witajcie Skarby :-*
Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić mojego ulubieńca ostatnich tygodni, mowa o balsamie z organicznym masłem shea - moje włosy pokochały go od pierwszego użycia ♥
Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić mojego ulubieńca ostatnich tygodni, mowa o balsamie z organicznym masłem shea - moje włosy pokochały go od pierwszego użycia ♥
czwartek, 7 sierpnia 2014
Garnier Płyn Micelarny 3 w 1, czyli jak zdradziłam micela z Biedry :)
Witajcie :-*
Dzisiaj opowiem Wam o zachwycającym w działaniu płynie micelarnym od Garniera :)
Będzie "ochów" i "achów" co nie miara :)
Dzisiaj opowiem Wam o zachwycającym w działaniu płynie micelarnym od Garniera :)
Będzie "ochów" i "achów" co nie miara :)
środa, 6 sierpnia 2014
EVELINE Arganowa maska 8 w 1 z płynną keratyną.
Witam Dziewczynki :-***
Dziś będzie się recenzować kolejna maska z mojego włosowego arsenału :)
Skusiłam się na nią przy okazji w Biedronce, gdy była w promocji za 17 zł , normalnie w drogeriach trzeba dać 24 zł za 500 ml.
Skusił mnie elegancki, duży słoik i chwilowa mania na wszystko co arganowe :)
Obietnice producenta:
Brzmi cudownie prawda???
Skład:
Trzeba przyznać, że skład ma naprawdę niezły :)
Wysoko w składzie tytułowy olej arganowy, wyciąg z korzenia łopianu, ekstrakt z nagietka, ekstrakt z cytryny, chmielu, dziurawca, szałwii, mydlnicy lekarskiej, hydrolizowana keratyna, masło shea, ekstrakt skrzypu polnego, pokrzywy, proteiny jedwabiu.
Maska zabezpieczona była sreberkiem, więc mamy pewność, że będziemy pierwszym "macaczem" produktu :) Szeroka szyjka słoiczka pozwala nam nabrać tyle kosmetyku ile nam trzeba.
Zapach raczej chemiczny, wyczuwam wanilię, trochę budyniu, migdałów, zapach utrzymuje się po myciu.
Konsystencja gęsta, zwarta, ale dobrze się nakłada. Nie ma mowy o spływaniu z włosów.
Włosy po użyciu maski się nie plączą i łatwo rozczesują.
Jest również bardzo wydajna.
W działaniu :
mam mieszane uczucia, maska stosowana rzadziej (np. raz w tygodniu) sprawia, że włosy są błyszczące, wygładzone i jakby nawilżone, jednak stosowana częściej sprawia, że stają się sianowate, szorstkie, matowe i niezbyt miłe w dotyku. Myślę, że to wina zbyt wielu ziołowych ekstraktów, za którymi moje włosy nie przepadają.
Jeśli Twoje włoski lubią ziółka i proteiny powinnaś być zadowolona :) Dodatkowo nie odnotowałam obciążenia włosów, podrażnienia skóry głowy, więc kolejne plusy :)
Mnie służy raz na jakiś czas, regularnie NIE, więc raczej, gdy ją już wykończę nie zakupię kolejnego opakowania.
Maska jest dosyć znana w blogsferze, znacie, miałyście? Jak u Was się spisała?
Miłego wieczoru, buziaki :-***
Wasza Glam ♥
Dziś będzie się recenzować kolejna maska z mojego włosowego arsenału :)
Skusiłam się na nią przy okazji w Biedronce, gdy była w promocji za 17 zł , normalnie w drogeriach trzeba dać 24 zł za 500 ml.
Skusił mnie elegancki, duży słoik i chwilowa mania na wszystko co arganowe :)
Obietnice producenta:
Brzmi cudownie prawda???
Skład:
Trzeba przyznać, że skład ma naprawdę niezły :)
Wysoko w składzie tytułowy olej arganowy, wyciąg z korzenia łopianu, ekstrakt z nagietka, ekstrakt z cytryny, chmielu, dziurawca, szałwii, mydlnicy lekarskiej, hydrolizowana keratyna, masło shea, ekstrakt skrzypu polnego, pokrzywy, proteiny jedwabiu.
Maska zabezpieczona była sreberkiem, więc mamy pewność, że będziemy pierwszym "macaczem" produktu :) Szeroka szyjka słoiczka pozwala nam nabrać tyle kosmetyku ile nam trzeba.
Zapach raczej chemiczny, wyczuwam wanilię, trochę budyniu, migdałów, zapach utrzymuje się po myciu.
Konsystencja gęsta, zwarta, ale dobrze się nakłada. Nie ma mowy o spływaniu z włosów.
Włosy po użyciu maski się nie plączą i łatwo rozczesują.
Jest również bardzo wydajna.
W działaniu :
mam mieszane uczucia, maska stosowana rzadziej (np. raz w tygodniu) sprawia, że włosy są błyszczące, wygładzone i jakby nawilżone, jednak stosowana częściej sprawia, że stają się sianowate, szorstkie, matowe i niezbyt miłe w dotyku. Myślę, że to wina zbyt wielu ziołowych ekstraktów, za którymi moje włosy nie przepadają.
Jeśli Twoje włoski lubią ziółka i proteiny powinnaś być zadowolona :) Dodatkowo nie odnotowałam obciążenia włosów, podrażnienia skóry głowy, więc kolejne plusy :)
Mnie służy raz na jakiś czas, regularnie NIE, więc raczej, gdy ją już wykończę nie zakupię kolejnego opakowania.
Moja ocena: -4/5
Maska jest dosyć znana w blogsferze, znacie, miałyście? Jak u Was się spisała?
Miłego wieczoru, buziaki :-***
Wasza Glam ♥
poniedziałek, 4 sierpnia 2014
Joanna Z apteczki babuni - Maseczka jajeczna odżywcza
Cześć Dziewuszki :-*
Przychodzę do Was dzisiaj z recenzją maseczki do włosów od Joanny, była to jedna z pierwszych masek na początku włosomaniactwa , darzę ją sentymentem i co jakiś czas wracam do niej :)
Zastanawiacie się jaka jest w działaniu? Zapraszam po więcej szczegółów :)
Maseczkę kupuję u siebie w drogerii za niecałe 7 zł. Pojemność 250 g.
Kosmetyk zamknięty w praktycznym zakręcanym słoiczku, co ułatwia nam wydobycie jej do końca, jak również mamy wgląd ile nam pozostało.
Prosta szata graficzna, taka właśnie babcina :)
Co obiecuje nam producent:
Skład:
Moim zdaniem nie jest najgorszy, choć zaciekłe włosomaniaczki znajdą kilka składowych wad :) takich jak np. : składniki, które mogą ewentualnie podrażnić wrażliwe skalpy
- Cetrimonium Methosulfate - zapobiega elektryzowaniu, ułatwia rozczesywanie, ale jest również konserwantem, który może podrażnić
- Hexyl Cinnamal , DMDM Hydantoin, Methylchloroisothiazolinone, Methyllisothiazolinone - konserwanty mogące uczulać
Jednak zdecydowana większość to dobroci takie jak:
- olej rycynowy, ekstrakt z kiełków pszenicy, ekstrakt z żółtka, wyciąg z kory chinowca soczystoczerwonego, ekstrakt z pyłku kwiatowego, ekstrakt z liści pokrzywy, ekstrakt z owoców papryki cayenne, wit. E
Z maseczki zarówno ja, jak i moje włosy jesteśmy zadowolone :)
Konsystencja raczej rzadkawa, lekko wodnista, co sprawia, że kosmetyk do zbytnio wydajnych nie należy, trzeba nakładać małymi porcjami, bo można zachlapać okolicę, zapach troszkę chemiczny, ale nie jakoś specjalnie drażniący , ja bardzo go lubię :)
Maskę nakładałam zarówno na chwilkę jak odżywkę, jak również jako kompres na jakieś 40 min do godziny i w tej opcji spisuje się u mnie najlepiej.
Włosy są po niej mięciutkie, wygładzone, lekkie, już przy spłukiwaniu przyjemnie śliskie, może przydałyby się bardziej dociążone, ale nie będę cudować za te 7 zł i oczekiwać Bóg wie czego, bo efekt i tak jest fajny i zadowalający moje zniszczone włosy.
Jednak myślę, że dla naturalnych, zdrowych włosów mogłaby zrobić kuku, taki efekt przedobrzenia, wiadomo, że olej rycynowy może lekko wysuszyć czuprynę, więc bardziej polecam ją zniszczonym włosom po przejściach :)
Znacie ją? Miałyście? Jakie są Wasze ulubione maski, chętnie wypróbuję coś nowego :)
Buziaki, Wasza Glam ♥
Przychodzę do Was dzisiaj z recenzją maseczki do włosów od Joanny, była to jedna z pierwszych masek na początku włosomaniactwa , darzę ją sentymentem i co jakiś czas wracam do niej :)
Zastanawiacie się jaka jest w działaniu? Zapraszam po więcej szczegółów :)
Maseczkę kupuję u siebie w drogerii za niecałe 7 zł. Pojemność 250 g.
Kosmetyk zamknięty w praktycznym zakręcanym słoiczku, co ułatwia nam wydobycie jej do końca, jak również mamy wgląd ile nam pozostało.
Prosta szata graficzna, taka właśnie babcina :)
Co obiecuje nam producent:
Skład:
Moim zdaniem nie jest najgorszy, choć zaciekłe włosomaniaczki znajdą kilka składowych wad :) takich jak np. : składniki, które mogą ewentualnie podrażnić wrażliwe skalpy
- Cetrimonium Methosulfate - zapobiega elektryzowaniu, ułatwia rozczesywanie, ale jest również konserwantem, który może podrażnić
- Hexyl Cinnamal , DMDM Hydantoin, Methylchloroisothiazolinone, Methyllisothiazolinone - konserwanty mogące uczulać
Jednak zdecydowana większość to dobroci takie jak:
- olej rycynowy, ekstrakt z kiełków pszenicy, ekstrakt z żółtka, wyciąg z kory chinowca soczystoczerwonego, ekstrakt z pyłku kwiatowego, ekstrakt z liści pokrzywy, ekstrakt z owoców papryki cayenne, wit. E
Z maseczki zarówno ja, jak i moje włosy jesteśmy zadowolone :)
Konsystencja raczej rzadkawa, lekko wodnista, co sprawia, że kosmetyk do zbytnio wydajnych nie należy, trzeba nakładać małymi porcjami, bo można zachlapać okolicę, zapach troszkę chemiczny, ale nie jakoś specjalnie drażniący , ja bardzo go lubię :)
Maskę nakładałam zarówno na chwilkę jak odżywkę, jak również jako kompres na jakieś 40 min do godziny i w tej opcji spisuje się u mnie najlepiej.
Włosy są po niej mięciutkie, wygładzone, lekkie, już przy spłukiwaniu przyjemnie śliskie, może przydałyby się bardziej dociążone, ale nie będę cudować za te 7 zł i oczekiwać Bóg wie czego, bo efekt i tak jest fajny i zadowalający moje zniszczone włosy.
Jednak myślę, że dla naturalnych, zdrowych włosów mogłaby zrobić kuku, taki efekt przedobrzenia, wiadomo, że olej rycynowy może lekko wysuszyć czuprynę, więc bardziej polecam ją zniszczonym włosom po przejściach :)
Moja ocena: 4/5
Znacie ją? Miałyście? Jakie są Wasze ulubione maski, chętnie wypróbuję coś nowego :)
Buziaki, Wasza Glam ♥
środa, 30 lipca 2014
Alterra Hydro krem na noc BIO Winogrona i Biała herbata
Cześć :-*
Dzisiaj słów kilka o sympatycznym kremie na noc od Alterry, z którym bardzo się polubiła moja cera :)
Krem kupiłam pod koniec czerwca, gdy tylko pojawił się w moim Rossmannie.
Kosztował 8,49 ,- za 50 ml.
Kosmetyk zapakowany w kartonik, szata graficzna miła dla oka, tubka zakręcana nakrętką, szkoda, że nie na klik, no ale nie będę się czepiać kremu w tak przystępnej cenie ;)
Składowo też super się prezentuje, Alterra przyzwyczaiła nas już trochę do pięknych, naturalnych składów, alkohol jak w każdym ich kosmetyku pełni funkcję naturalnego konserwantu.
Mamy tutaj olej sojowy, masło shea, oliwę z oliwek, olej z nasion winogron, ekstrakt z zielonej herbaty, olej słonecznikowy, kwas hialuronowy, petavitin ( opatentowany kompleks naturalnych węglowodanów, który dzięki właściwościom przyciągania wilgoci przyczynia się do tego,że skóra wygląda świeżo i zdrowo).
Nie zawiera barwników, ani substancji konserwujących. Brawo za brak silikonów, parafiny i innych produktów na bazie olejów mineralnych.
Kremik delikatnie pachnie, ma lekką konsystencję, szybko się wchłania, moim zdaniem idealnie nadawałby się również na dzień, bo zaobserwowałam ładny efekt zmatowienia, mimo, że krem jest dla cery suchej. Dla mojej mieszanej cery okazał się idealny.
Nie odnotowałam efektu zapychania, podrażnienia, wręcz przeciwnie łagodzi i miło odświeża.
Krem fajnie nawilża, aczkolwiek boję się , że dla posiadaczek bardzo suchej skóry będzie jednak za słaby.
Ogólnie warto wypróbować, za niewielkie pieniądze otrzymasz krem z bogatym składem, który możesz użyć zarówno pod makijaż (nie roluje się), jak i na noc w te letnie dni.
Miałyście go? Jak u Was się spisał?
Miłego upalnego dnia, buziaki Skarby :-***
Wasza Glam ♥
Dzisiaj słów kilka o sympatycznym kremie na noc od Alterry, z którym bardzo się polubiła moja cera :)
Krem kupiłam pod koniec czerwca, gdy tylko pojawił się w moim Rossmannie.
Kosztował 8,49 ,- za 50 ml.
Kosmetyk zapakowany w kartonik, szata graficzna miła dla oka, tubka zakręcana nakrętką, szkoda, że nie na klik, no ale nie będę się czepiać kremu w tak przystępnej cenie ;)
Składowo też super się prezentuje, Alterra przyzwyczaiła nas już trochę do pięknych, naturalnych składów, alkohol jak w każdym ich kosmetyku pełni funkcję naturalnego konserwantu.
Mamy tutaj olej sojowy, masło shea, oliwę z oliwek, olej z nasion winogron, ekstrakt z zielonej herbaty, olej słonecznikowy, kwas hialuronowy, petavitin ( opatentowany kompleks naturalnych węglowodanów, który dzięki właściwościom przyciągania wilgoci przyczynia się do tego,że skóra wygląda świeżo i zdrowo).
Nie zawiera barwników, ani substancji konserwujących. Brawo za brak silikonów, parafiny i innych produktów na bazie olejów mineralnych.
Kremik delikatnie pachnie, ma lekką konsystencję, szybko się wchłania, moim zdaniem idealnie nadawałby się również na dzień, bo zaobserwowałam ładny efekt zmatowienia, mimo, że krem jest dla cery suchej. Dla mojej mieszanej cery okazał się idealny.
Nie odnotowałam efektu zapychania, podrażnienia, wręcz przeciwnie łagodzi i miło odświeża.
Krem fajnie nawilża, aczkolwiek boję się , że dla posiadaczek bardzo suchej skóry będzie jednak za słaby.
Ogólnie warto wypróbować, za niewielkie pieniądze otrzymasz krem z bogatym składem, który możesz użyć zarówno pod makijaż (nie roluje się), jak i na noc w te letnie dni.
Moja ocena: +4/5
Miałyście go? Jak u Was się spisał?
Miłego upalnego dnia, buziaki Skarby :-***
Wasza Glam ♥
Etykiety:
Alterra,
krem do twarzy,
pielęgnacja twarzy,
recenzja
środa, 16 lipca 2014
Ochrona włosów latem z L'OREAL ELSEVE Sun Defense.
Hej :)
Jak tam mijają Wam upalne dni? Bo mnie strasznie, mam drugą zmianę i w pracy po prostu sauna, wracam do domu ugotowana ;)
Dzisiaj post o duecie z L'oreala, na który skusiłam się w Biedronce, był to spontan, bo produkty były przecenione i hasło ochrony przed słońcem skutecznie mnie skusiło :)
Pielęgnacja włosów latem jest dla mnie bardzo ważna, ponieważ mam zniszczone, suche włosy, które uwielbiają porcję solidnego nawilżenia.
Jesteście ciekawe jak spisuje się ów duet? Zapraszam na recenzję :)
Kosmetyki przykuły moją uwagę ładnymi, eleganckimi opakowaniami w letnich barwach.
Szampon 250 ml był przeceniony z 8,99,- na 6,69,- z kolei maska 300 ml z 14,99,- na 12,99,-
Na szampon skusiłam się całkowicie spontanicznie, z reguły wybieram szampony bez sls, z krótkim składem, takie typowe oczyszczacze, a najlepiej jeszcze na jakieś rosyjskie ;)
Muszę jednak przyznać, że szampon bardzo pozytywnie mnie zaskoczył swoim działaniem.
Uważam, że szampon ma nienajgorszy skład: mamy filtry UV ( ethylhexyl methoxycinnamate, benzophenone-4 ), substancje myjące i kondycjonujące, ułatwiające rozczesywanie, wyciąg z kwiatów lotosu ( nelumbium speciosum extract ).
Szampon ma perłową konsystencję, pięknie pachnie i świetnie się pieni. Już po samym szamponie włosy są miękkie, śliskie podczas spłukiwania. Nie obciąża włosów.
Jestem mile zaskoczona, na lato naprawdę godny polecenia :)
Maska zamknięta w wygodnym słoiku 300 ml, lubię takie rozwiązania, możemy wybrać produkt do samego końca i nabrać tyle kosmetyku ile nam trzeba.
Przez kształt słoiczka nijak nie mogłam złapać ostrości etykiety ;)
W składzie również mamy filtry UV ( takie jak w szamponie ), poza tym jest to typowo emolientowy skład, nastawiony na dogłębne nawilżenie włosów, zapobiegający ucieczce wody , gliceryna wysoko, nie wiem tylko czym jest ten drogocenny nektar? Może to ten wyciąg z lotosu, ale jedzie mi tu trochę " chłytem marketingowym " ;)
Maska ma bardzo treściwą konsystencję, coś jak masełko, bardzo fajnie aplikuje się na włosy i równie bosko pachnie jak szampon :)
W działaniu ( przynajmniej na moje zniszczone włosy ) SUPER !!! Włosy są wygładzone jak po prostownicy, sypkie, lśniące i nawilżone, nic się nie puszy, ale też maska nie obciąża włosów, są dociążone, ale wciąż lekkie i mięsiste. Podbiła moje serce niczym ukochany Kallos Keratin.
Podsumowując jestem bardzo zadowolona z tego duetu i będzie on teraz najczęstszym gościem na moich włosach, bo radzi sobie świetnie, ma filtry UV i pięknie pachnie ( mąż co chwilę wącha moje włosy i się zachwyca ) .
A Wy jak dbacie o swoje włoski latem ???
Wasza Glam ♥
Jak tam mijają Wam upalne dni? Bo mnie strasznie, mam drugą zmianę i w pracy po prostu sauna, wracam do domu ugotowana ;)
Dzisiaj post o duecie z L'oreala, na który skusiłam się w Biedronce, był to spontan, bo produkty były przecenione i hasło ochrony przed słońcem skutecznie mnie skusiło :)
Pielęgnacja włosów latem jest dla mnie bardzo ważna, ponieważ mam zniszczone, suche włosy, które uwielbiają porcję solidnego nawilżenia.
Jesteście ciekawe jak spisuje się ów duet? Zapraszam na recenzję :)
Kosmetyki przykuły moją uwagę ładnymi, eleganckimi opakowaniami w letnich barwach.
Szampon 250 ml był przeceniony z 8,99,- na 6,69,- z kolei maska 300 ml z 14,99,- na 12,99,-
Na szampon skusiłam się całkowicie spontanicznie, z reguły wybieram szampony bez sls, z krótkim składem, takie typowe oczyszczacze, a najlepiej jeszcze na jakieś rosyjskie ;)
Muszę jednak przyznać, że szampon bardzo pozytywnie mnie zaskoczył swoim działaniem.
Uważam, że szampon ma nienajgorszy skład: mamy filtry UV ( ethylhexyl methoxycinnamate, benzophenone-4 ), substancje myjące i kondycjonujące, ułatwiające rozczesywanie, wyciąg z kwiatów lotosu ( nelumbium speciosum extract ).
Szampon ma perłową konsystencję, pięknie pachnie i świetnie się pieni. Już po samym szamponie włosy są miękkie, śliskie podczas spłukiwania. Nie obciąża włosów.
Jestem mile zaskoczona, na lato naprawdę godny polecenia :)
Maska zamknięta w wygodnym słoiku 300 ml, lubię takie rozwiązania, możemy wybrać produkt do samego końca i nabrać tyle kosmetyku ile nam trzeba.
Przez kształt słoiczka nijak nie mogłam złapać ostrości etykiety ;)
W składzie również mamy filtry UV ( takie jak w szamponie ), poza tym jest to typowo emolientowy skład, nastawiony na dogłębne nawilżenie włosów, zapobiegający ucieczce wody , gliceryna wysoko, nie wiem tylko czym jest ten drogocenny nektar? Może to ten wyciąg z lotosu, ale jedzie mi tu trochę " chłytem marketingowym " ;)
Maska ma bardzo treściwą konsystencję, coś jak masełko, bardzo fajnie aplikuje się na włosy i równie bosko pachnie jak szampon :)
W działaniu ( przynajmniej na moje zniszczone włosy ) SUPER !!! Włosy są wygładzone jak po prostownicy, sypkie, lśniące i nawilżone, nic się nie puszy, ale też maska nie obciąża włosów, są dociążone, ale wciąż lekkie i mięsiste. Podbiła moje serce niczym ukochany Kallos Keratin.
Podsumowując jestem bardzo zadowolona z tego duetu i będzie on teraz najczęstszym gościem na moich włosach, bo radzi sobie świetnie, ma filtry UV i pięknie pachnie ( mąż co chwilę wącha moje włosy i się zachwyca ) .
A Wy jak dbacie o swoje włoski latem ???
Wasza Glam ♥
Etykiety:
Loreal,
maska,
pielęgnacja włosów,
recenzja,
szampony
niedziela, 13 lipca 2014
ALTERRA Masło do ciała WINOGRONA i KAKAO.
Witam Was cieplutko w ten niedzielny wieczór :-***
Dzisiaj szybka recenzja masełka od Alterry, które udało mi się wyrwać w Rossmannie w CenieNaDowidzenia za 5 zł. Cena regularna 11,99 ,-
Masełko mieści się w ładnym, białym słoiczku o poj 200 ml, dodatkowo zabezpieczone w środku sreberkiem, więc mamy pewność, że żaden "macacz" w nim nie buszował ;)
Co obiecuje nam producent?
Skład:
Bardzo ładny, bogaty, treściwy: olej sojowy, gliceryna, masło shea, olej z nasion słonecznika, olej z winogron, masło kakaowe, masło z mango, wysoko w składzie alkohol, ale to norma w kosmetykach Alterry, pełni on funkcję konserwantu w kosmetyku.
Świetna, masełkowa konsystencja, idealnie rozsmarowuje się na ciele.
Co do zapachu jest całkiem przyjemny, aczkolwiek nie oszukujmy się alkohol dosyć mocno się wybija co nie koniecznie musi się podobać... czasami to mnie nawet drażni...
Wkurza mnie też fakt, że zostawia lekko tłustawą warstewkę na ciele, kleiło się do ubrania/piżamy.
W działaniu takie sobie, niby nawilżało, ale w partiach szczególnie suchych jak moje nogi już nie do końca, zwyczajnie masełko nie dawało rady.
Do tego mało wydajne, nie wiem kiedy się skończyło, a miałam wrażenie, że dopiero co je otworzyłam.
Taki średniaczek z niego, raczej nie polecam, sama też po nie więcej nie sięgnę.
Znacie, miałyście? Jak u Was się spisywał? Macie swoje ulubione masełko?
Miłęj niedzieli, ja oglądam zmknięcie Mistrzostw Świata i czekam na mecz finałowy ;)
Buziaki Skarby :-***
Wasza Glam ♥
Dzisiaj szybka recenzja masełka od Alterry, które udało mi się wyrwać w Rossmannie w CenieNaDowidzenia za 5 zł. Cena regularna 11,99 ,-
Masełko mieści się w ładnym, białym słoiczku o poj 200 ml, dodatkowo zabezpieczone w środku sreberkiem, więc mamy pewność, że żaden "macacz" w nim nie buszował ;)
Co obiecuje nam producent?
Skład:
Bardzo ładny, bogaty, treściwy: olej sojowy, gliceryna, masło shea, olej z nasion słonecznika, olej z winogron, masło kakaowe, masło z mango, wysoko w składzie alkohol, ale to norma w kosmetykach Alterry, pełni on funkcję konserwantu w kosmetyku.
Świetna, masełkowa konsystencja, idealnie rozsmarowuje się na ciele.
Co do zapachu jest całkiem przyjemny, aczkolwiek nie oszukujmy się alkohol dosyć mocno się wybija co nie koniecznie musi się podobać... czasami to mnie nawet drażni...
Wkurza mnie też fakt, że zostawia lekko tłustawą warstewkę na ciele, kleiło się do ubrania/piżamy.
W działaniu takie sobie, niby nawilżało, ale w partiach szczególnie suchych jak moje nogi już nie do końca, zwyczajnie masełko nie dawało rady.
Do tego mało wydajne, nie wiem kiedy się skończyło, a miałam wrażenie, że dopiero co je otworzyłam.
Taki średniaczek z niego, raczej nie polecam, sama też po nie więcej nie sięgnę.
Moja ocena: +3/5
Znacie, miałyście? Jak u Was się spisywał? Macie swoje ulubione masełko?
Miłęj niedzieli, ja oglądam zmknięcie Mistrzostw Świata i czekam na mecz finałowy ;)
Buziaki Skarby :-***
Wasza Glam ♥
Etykiety:
Alterra,
masło do ciała,
pielęgnacja ciała,
recenzja
poniedziałek, 7 lipca 2014
Dermena Żel hamujący wypadanie włosów ♥
Witam Was serdecznie ♥
Za oknem 36 stopni w cieniu, ledwo przeżyłam w pracy, aczkolwiek jestem przeszczęśliwa, że mam pierwszą zmianę, bo gdybym teraz miała być w pracy to chyba naprawdę bym zdechła ;)
Swego czasu zaczęły mi strasznie wypadać włosy, ale naprawdę garściami, ubyło mi centymetr włosów w obwodzie kucyka! Zaczęły pojawiać się prześwity :( Byłam zrozpaczona przy myciu włosów, gdy zapychałam odpływ, zabijałam szczotkę i zbierałam z podłogi kłęby hairów ...
Postanowiłam poszukać czegoś co pomoże mi ograniczyć nadmierne wypadanie, przy okazji zakupów na "dozie" w oko wpadł mi tytułowy żel hamujący wypadanie. Długo się nie zastanawiałam i wylądował w moim koszyku.
Link produktu na doz.pl KLIK
OPIS DZIAŁANIA:
SKŁAD:
MOJA OPINIA:
Żel zapakowany w kartonik, w środku ulotka, sam żel mieści się w bardzo praktycznej buteleczce 150 ml z dozownikiem ( coś jak Joanna Rzepa ). Możemy go kupić w aptece, bądź tak jak ja na dozie. Jednak przez internet jest dużo tańszy, ja zapłaciłam 23,30,- a u mnie w aptece ponad 30 zł.
Powiem szczerze, że podchodziłam do żelu ze sporą dawką rezerwy, bałam się rozczarowania i formy kosmetyku, że będzie sklejał włosy i szybko powodował przyklap...
Na szczęście kosmetyk sprawdził się w 100% i uszczęśliwił mnie swoim działaniem :)
Żel stosowałam i stosuję nadal po każdym myciu włosów, nakładam go na skórę głowy, gdy włosy są jeszcze mokre. Wystarczy niewielka ilość, a dozownik bardzo ułatwia sprawę w dotarciu w każde miejsce na łepetynie :)
Nie ma mowy o posklejanych włosach, ale może właśnie przez to, że nakładam, gdy włosy są mokre, ba nawet mam wrażenie, że podobnie jak Jantar przedłuża świeżość czupryny. Nie podrażnia skóry głowy, ale ja raczej nie mam wrażliwego skalpu.
TERAZ NAJWAŻNIEJSZE: Żel NAPRAWDĘ DZIAŁA !!! Praktycznie całkowicie ograniczył wypadanie, na dzień dzisiejszy wypada mi kilka do kilkunastu włosów, a wypadały ich setki przy myciu, dziesiątki przy czesaniu. Pojawiło się też mnóstwo baby hair, zakola pokryły się już meszkiem nowych włosków, zewsząd sterczą młode igiełki :)
Szczerze polecam, jeśli borykasz się z nadmiernym wypadaniem !!!
A wy macie jakieś sprawdzone preparaty na wypadanie włosów?
Jak spędzacie to upalne popołudnie???
Buziaki, Wasza Glam ♥♥♥
Za oknem 36 stopni w cieniu, ledwo przeżyłam w pracy, aczkolwiek jestem przeszczęśliwa, że mam pierwszą zmianę, bo gdybym teraz miała być w pracy to chyba naprawdę bym zdechła ;)
Swego czasu zaczęły mi strasznie wypadać włosy, ale naprawdę garściami, ubyło mi centymetr włosów w obwodzie kucyka! Zaczęły pojawiać się prześwity :( Byłam zrozpaczona przy myciu włosów, gdy zapychałam odpływ, zabijałam szczotkę i zbierałam z podłogi kłęby hairów ...
Postanowiłam poszukać czegoś co pomoże mi ograniczyć nadmierne wypadanie, przy okazji zakupów na "dozie" w oko wpadł mi tytułowy żel hamujący wypadanie. Długo się nie zastanawiałam i wylądował w moim koszyku.
Link produktu na doz.pl KLIK
OPIS DZIAŁANIA:
SKŁAD:
MOJA OPINIA:
Żel zapakowany w kartonik, w środku ulotka, sam żel mieści się w bardzo praktycznej buteleczce 150 ml z dozownikiem ( coś jak Joanna Rzepa ). Możemy go kupić w aptece, bądź tak jak ja na dozie. Jednak przez internet jest dużo tańszy, ja zapłaciłam 23,30,- a u mnie w aptece ponad 30 zł.
Powiem szczerze, że podchodziłam do żelu ze sporą dawką rezerwy, bałam się rozczarowania i formy kosmetyku, że będzie sklejał włosy i szybko powodował przyklap...
Na szczęście kosmetyk sprawdził się w 100% i uszczęśliwił mnie swoim działaniem :)
Żel stosowałam i stosuję nadal po każdym myciu włosów, nakładam go na skórę głowy, gdy włosy są jeszcze mokre. Wystarczy niewielka ilość, a dozownik bardzo ułatwia sprawę w dotarciu w każde miejsce na łepetynie :)
Nie ma mowy o posklejanych włosach, ale może właśnie przez to, że nakładam, gdy włosy są mokre, ba nawet mam wrażenie, że podobnie jak Jantar przedłuża świeżość czupryny. Nie podrażnia skóry głowy, ale ja raczej nie mam wrażliwego skalpu.
TERAZ NAJWAŻNIEJSZE: Żel NAPRAWDĘ DZIAŁA !!! Praktycznie całkowicie ograniczył wypadanie, na dzień dzisiejszy wypada mi kilka do kilkunastu włosów, a wypadały ich setki przy myciu, dziesiątki przy czesaniu. Pojawiło się też mnóstwo baby hair, zakola pokryły się już meszkiem nowych włosków, zewsząd sterczą młode igiełki :)
Szczerze polecam, jeśli borykasz się z nadmiernym wypadaniem !!!
Moja ocena : 5/5
A wy macie jakieś sprawdzone preparaty na wypadanie włosów?
Jak spędzacie to upalne popołudnie???
Buziaki, Wasza Glam ♥♥♥
Etykiety:
Dermena,
pielęgnacja włosów,
recenzja,
wypadanie
niedziela, 6 lipca 2014
AVON Ideal Flawless Matujący podkład w musie " Idealna cera ".
Hej :-*
Jak Wam mija ta upalna niedziela ? Odpoczywacie?
Dzisiaj o kosmetyku, który może przydać się na takie ciepłe dni :) Mowa o lekkim podkładzie o konsystencji musu od AVON.
Zapraszam na recenzję.
Jest to pierwszy w mojej karierze podkład tego typu, ale byłam go strasznie ciekawa, a teraz bardzo się cieszę, że się na niego zdecydowałam :)
Już z samego wyglądu bardzo mi się podoba :) Zapakowany w elegancki czarny kartonik, sam podkład mieści się w ciężkim, szklanym słoiczku. Wygląda ekskluzywnie na półce ;)
W słoiczku mieści się 18 g musu, kosztuje 28 zł, jednak ja wyrwałam go w promocji za 19 zł.
Odcień: NUDE
Dostępne odcienie: Ivory, Shell, Nude, Natural Beige oraz Medium Beige
" Odkryj matujący podkład w musie, nadający cerze nieskazitelny matowy wygląd. Aksamitnie matowy, lekki jak mgiełka i prawie nieodczuwalny na twarzy ukryje wszelkie niedoskonałości oraz idealnie stopi się ze skórą. Zapewnia efekt od lekko do średnio kryjącego. " - tyle o nim z katalogu.
Skład:
MOJA OPINIA:
Wszystko się jak najbardziej zgadza :) Podkład jest niezwykle lekki, cudownie, gładko się rozprowadza, wyrównuje kolory cery, krycie rzeczywiście lekko - średnie, więc dla bardzo problemowych cer może być za słaby. Idealny na lato!!! Nie zapycha porów, MATUJE!!!! i to na długo, u mnie 6 - 7 godzin, co w przypadku mieszanej cery to nie lada wynik !!! Cera jest bardzo wygładzona i aksamitna, od pierwszego użycia stał się moim ulubieńcem ♥
Dodatkowo pięknie pachnie, co bardzo umila aplikację :)
Z tym musem nie ma szans na efekt maski, czy jakiekolwiek smugi , cera naprawdę wygląda idealnie :) Nie podkreśla suchych skórek, ani zmarszczek, nie uczula ( przynajmniej mnie ).
Jest wydajny, również miło mnie tym zaskoczył, używam go ponad 2 mies, a wciąż mam troszkę mniej niż połowę.
Wiem, że wiele z Was nie przepada za Avonem, ale uwierzcie mi, że ten mus to perełka w ich ofercie :)
Więcej na jego temat możecie poczytać na wizażu KWC
Efekt na mojej twarzy, na policzkach odrobinka bronzera Loreal Glam Bronze.
Polecam wypróbować na lato :) A może już go znacie???
Miłej niedzieli, Wasza Glam :-***
Jak Wam mija ta upalna niedziela ? Odpoczywacie?
Dzisiaj o kosmetyku, który może przydać się na takie ciepłe dni :) Mowa o lekkim podkładzie o konsystencji musu od AVON.
Zapraszam na recenzję.
Jest to pierwszy w mojej karierze podkład tego typu, ale byłam go strasznie ciekawa, a teraz bardzo się cieszę, że się na niego zdecydowałam :)
Już z samego wyglądu bardzo mi się podoba :) Zapakowany w elegancki czarny kartonik, sam podkład mieści się w ciężkim, szklanym słoiczku. Wygląda ekskluzywnie na półce ;)
W słoiczku mieści się 18 g musu, kosztuje 28 zł, jednak ja wyrwałam go w promocji za 19 zł.
Odcień: NUDE
Dostępne odcienie: Ivory, Shell, Nude, Natural Beige oraz Medium Beige
" Odkryj matujący podkład w musie, nadający cerze nieskazitelny matowy wygląd. Aksamitnie matowy, lekki jak mgiełka i prawie nieodczuwalny na twarzy ukryje wszelkie niedoskonałości oraz idealnie stopi się ze skórą. Zapewnia efekt od lekko do średnio kryjącego. " - tyle o nim z katalogu.
Skład:
MOJA OPINIA:
Wszystko się jak najbardziej zgadza :) Podkład jest niezwykle lekki, cudownie, gładko się rozprowadza, wyrównuje kolory cery, krycie rzeczywiście lekko - średnie, więc dla bardzo problemowych cer może być za słaby. Idealny na lato!!! Nie zapycha porów, MATUJE!!!! i to na długo, u mnie 6 - 7 godzin, co w przypadku mieszanej cery to nie lada wynik !!! Cera jest bardzo wygładzona i aksamitna, od pierwszego użycia stał się moim ulubieńcem ♥
Dodatkowo pięknie pachnie, co bardzo umila aplikację :)
Z tym musem nie ma szans na efekt maski, czy jakiekolwiek smugi , cera naprawdę wygląda idealnie :) Nie podkreśla suchych skórek, ani zmarszczek, nie uczula ( przynajmniej mnie ).
Jest wydajny, również miło mnie tym zaskoczył, używam go ponad 2 mies, a wciąż mam troszkę mniej niż połowę.
Wiem, że wiele z Was nie przepada za Avonem, ale uwierzcie mi, że ten mus to perełka w ich ofercie :)
Moja ocena: 5/5
Więcej na jego temat możecie poczytać na wizażu KWC
Efekt na mojej twarzy, na policzkach odrobinka bronzera Loreal Glam Bronze.
Polecam wypróbować na lato :) A może już go znacie???
Miłej niedzieli, Wasza Glam :-***
Etykiety:
Avon,
make up,
makijaż,
podkład matujący,
recenzja
Subskrybuj:
Posty (Atom)
