Cześć :)
Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją szamponu od Balei.
Bardzo lubię tą firmę, kocham ich żele pod prysznic za cudowne zapachy, niestety bardzo ciężko u mnie z ich dostępnością :/
Pierwsze testy niemieckich kosmetyków były dzięki Wam i wygranym rozdaniom, trochę też zamawiałam przez internet.
Dzisiejszy szampon mam przyjemność używać dzięki kwiatuszekk95 i wygranemu rozdaniu :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Balea. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Balea. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 12 sierpnia 2014
poniedziałek, 6 stycznia 2014
BALEA Professional, Oil Repair Spulung, Odżywka do włosów suchych i zniszczonych z olejkiem arganowym.
Cześć :-*
Jak Wam minął długi weekend? Mnie na błogim leniuchowaniu i krążeniu po blogsferze :)
Przybywam do Was dzisiaj z recenzją słynnej już profesjonalnej odżywki od Balei do włosów zniszczonych z olejem arganowym.
Właściwie przez dłuższy czas jej używania nie mogłam sobie wyrobić o niej zdania, raz włosy były ładnie nawilżone po same końce, a raz miałam wrażenie, że odżywka nic nie robi, włosy są suche i sianowate. Jednak przy dłuższym stosowaniu stwierdzam, że produkt ma więcej zalet niż wad.
Skład:
Jak najbardziej na plus:
- wiele nawilżających substancji : gliceryna (humektant, nawilża, zmiękcza)
- emolienty , olej arganowy wysoko w składzie
- panthenol
- hydrolizowane białka pszenicy
- nie obyło się bez kilku konserwantów
Fajny prosty skład, który z pewnością ma wpływ na nawilżenie :)
W odżywce nie znajdziemy silikonów !
Brak też sztucznych barwników i parabenów !
Odżywka zamknięta jest w eleganckiej czarnej, miękkiej tubce o pojemności 200 ml , stawianej na "głowie-zamknięciu" co ułatwia wybranie jej do końca.
Kosmetyk pięknie pachnie, słodko, dla mnie pachnie lekko kokosem? Nie wiem czemu takie skojarzenie skoro nie ma go w składzie ;P
Konsystencja gęsta, treściwa, dzięki temu produkt jest wydajny.
Po aplikacji już przy spłukiwaniu włosy są miękkie i śliskie, a gdy wyschną miękkie, lśniące i puszyste, jednak tak jak już wspomniałam w moim przypadku nie za każdym razem :/ i nie wiem jak to wyjaśnić....że czasem po prostu są spuszone i sianowate ...
Plusem jest też niewątpliwie cena 10 zł, na minus jednak dostępność, ja swoją kupiłam w drogerii internetowej, choć wiem, że można ją czasami spotkać na miejscowych bazarach.
Moja ocena: 4/5
Podsumowując uważam, że jest to godna polecenia odżywka, warta wypróbowania za niewielkie pieniądze.
A jak u Was się sprawdziła???? Zawsze dobrze, czy robi psikusy tak jak u mnie?
Buziaki, Glam :-***
Jak Wam minął długi weekend? Mnie na błogim leniuchowaniu i krążeniu po blogsferze :)
Przybywam do Was dzisiaj z recenzją słynnej już profesjonalnej odżywki od Balei do włosów zniszczonych z olejem arganowym.
Właściwie przez dłuższy czas jej używania nie mogłam sobie wyrobić o niej zdania, raz włosy były ładnie nawilżone po same końce, a raz miałam wrażenie, że odżywka nic nie robi, włosy są suche i sianowate. Jednak przy dłuższym stosowaniu stwierdzam, że produkt ma więcej zalet niż wad.
Skład:
Jak najbardziej na plus:
- wiele nawilżających substancji : gliceryna (humektant, nawilża, zmiękcza)
- emolienty , olej arganowy wysoko w składzie
- panthenol
- hydrolizowane białka pszenicy
- nie obyło się bez kilku konserwantów
Fajny prosty skład, który z pewnością ma wpływ na nawilżenie :)
W odżywce nie znajdziemy silikonów !
Brak też sztucznych barwników i parabenów !
Odżywka zamknięta jest w eleganckiej czarnej, miękkiej tubce o pojemności 200 ml , stawianej na "głowie-zamknięciu" co ułatwia wybranie jej do końca.
Kosmetyk pięknie pachnie, słodko, dla mnie pachnie lekko kokosem? Nie wiem czemu takie skojarzenie skoro nie ma go w składzie ;P
Konsystencja gęsta, treściwa, dzięki temu produkt jest wydajny.
Po aplikacji już przy spłukiwaniu włosy są miękkie i śliskie, a gdy wyschną miękkie, lśniące i puszyste, jednak tak jak już wspomniałam w moim przypadku nie za każdym razem :/ i nie wiem jak to wyjaśnić....że czasem po prostu są spuszone i sianowate ...
Plusem jest też niewątpliwie cena 10 zł, na minus jednak dostępność, ja swoją kupiłam w drogerii internetowej, choć wiem, że można ją czasami spotkać na miejscowych bazarach.
Moja ocena: 4/5
Podsumowując uważam, że jest to godna polecenia odżywka, warta wypróbowania za niewielkie pieniądze.
A jak u Was się sprawdziła???? Zawsze dobrze, czy robi psikusy tak jak u mnie?
Buziaki, Glam :-***
Etykiety:
Balea,
odżywka do włosów,
pielęgnacja włosów,
recenzja
środa, 4 września 2013
BALEA Żel pod prysznic z Fiji ;)))
Hej Babeczki :-*
Dzisiaj chcę się z Wami podzielić wrażeniami (znanej już pewnie większej ilości blogerek) z używania żelu pod prysznic od Balei o zapachu Fidżi i marakuji :)
Jest to mój pierwszy kosmetyk od Balei, jesteście ciekawe czy się polubiliśmy?
Zapraszam na szybką recenzję :)
Przyznam, że z każdą wizytą na Waszych blogach, gdzie opisywałyście produkty z Balei pragnęłam ich coraz bardziej :) W końcu doszło do tego, że musiałam zrobić chociaż niewielkie zamówienie kosmetyków tej niemieckiej marki, zamówiłam wtedy :
Od tamtej pory dzielnie testuję i dzisiaj właśnie nadszedł czas na pierwszą recenzję :)
Zakochałam się w tymże kosmetyku od pierwszego użycia, już wiem co miałyście na myśli, gdy pisałyście same "ochy i achy" rozpływając się nad żelusiem :))))
PLUSY:
+ cena 5,50 ,-
+ przepiękny zapach, owocowy, tropikalny, orzeźwiający, już dawno nie miałam takiej radochy :)
+ kolor , piękny niebieski ;)
+ świetnie się pieni
+ fajna typowo żelowa konsystencja
+ wydajny
+ 300 ml cudownego żelu w przyjemnej dla oka buteleczce na zamknięcie typu klik
+ na długo pozastawia uczucie świeżości
+ nie wysusza skóry
+ przebadany dermatologiczne
+ przyjazne skórze pH
MINUSÓW absolutny BRAK!!!!!
Myślę, że żele z Balei na stałe zagoszczą na łazienkowej półeczce pod prysznicem, bo czego można chcieć więcej niż tak wspaniały kosmetyk w tak niskiej cenie :)
Polecam bardzo każdej istocie, która go jeszcze nie próbowała, stracicie głowę ;)
Znacie ( O co ja pytam ;) na pewno znacie ;) ) lubicie? Zakochane tak jak ja???
Cmok, cmok, Yours Glam :-***
Dzisiaj chcę się z Wami podzielić wrażeniami (znanej już pewnie większej ilości blogerek) z używania żelu pod prysznic od Balei o zapachu Fidżi i marakuji :)
Jest to mój pierwszy kosmetyk od Balei, jesteście ciekawe czy się polubiliśmy?
Zapraszam na szybką recenzję :)
Przyznam, że z każdą wizytą na Waszych blogach, gdzie opisywałyście produkty z Balei pragnęłam ich coraz bardziej :) W końcu doszło do tego, że musiałam zrobić chociaż niewielkie zamówienie kosmetyków tej niemieckiej marki, zamówiłam wtedy :
Od tamtej pory dzielnie testuję i dzisiaj właśnie nadszedł czas na pierwszą recenzję :)
Zakochałam się w tymże kosmetyku od pierwszego użycia, już wiem co miałyście na myśli, gdy pisałyście same "ochy i achy" rozpływając się nad żelusiem :))))
PLUSY:
+ cena 5,50 ,-
+ przepiękny zapach, owocowy, tropikalny, orzeźwiający, już dawno nie miałam takiej radochy :)
+ kolor , piękny niebieski ;)
+ świetnie się pieni
+ fajna typowo żelowa konsystencja
+ wydajny
+ 300 ml cudownego żelu w przyjemnej dla oka buteleczce na zamknięcie typu klik
+ na długo pozastawia uczucie świeżości
+ nie wysusza skóry
+ przebadany dermatologiczne
+ przyjazne skórze pH
MINUSÓW absolutny BRAK!!!!!
Myślę, że żele z Balei na stałe zagoszczą na łazienkowej półeczce pod prysznicem, bo czego można chcieć więcej niż tak wspaniały kosmetyk w tak niskiej cenie :)
Polecam bardzo każdej istocie, która go jeszcze nie próbowała, stracicie głowę ;)
Znacie ( O co ja pytam ;) na pewno znacie ;) ) lubicie? Zakochane tak jak ja???
Cmok, cmok, Yours Glam :-***
wtorek, 16 lipca 2013
Dzień przemiłych niespodzianek :)
Hej Moje Kochane :)
Nie dość, że piękna pogoda u mnie dzisiaj, byłam na odwiedzinach u najlepszej przyjaciółki :-* To do tego spotkała mnie dzisiaj super promocja w mojej małej drogeryjce :)
Poleciałam do niej z myślą o zakupie BB kremu z Bell, który polecała Kasia z Włosowo-jedzeniowo-kosmetycznie , niestety nie było już dostępnych, może w przyszłym tygodniu dowiozą :)
Na szczęście jednak nie była to bezowocna wizyta w drogerii ;) Moje oczy rozszerzyły się w szaleńczej euforii na widok promocji produktów z Green Pharmacy :) Zaczęłam szybko biegać oczami co jest ciekawego i wreszcie go dojrzałam :) Jeeeeest :) Olejek Łopianowy z Arganowym :)
Mało do góry nie podskoczyłam z radości :)
Promocja polegała na tym, że przy zakupie dwóch produktów GP otrzymujemy krem do rąk GRATIS :) A że polowałam na ten olejek arganowy, a paprykowy już się powoli kończy połakomiłam się jeszcze na łopianowy ze skrzypem polnym :) Tak oto dostało mi się Aloesowy kremik do rąk :))) Olejki kosztowały 8 zł za sztukę.
Drugą miłą niespodzianką jest wizyta Pani listonoszki sprzed kilku minut :), która dostarczyła mi paczuszkę z niemieckimi kosmetykami, na które skusiłam się dzięki cynkowi Kosmetasi o darmowej wysyłce w sklepie Anna Cosmetic :)
Skusiłam się na dwa obłędnie pachnące żele pod prysznic, olejek do włosów, szampon z kofeiną oraz profesjonalną maskę naprawczą z olejami :)
Uśmiech nie schodzi mi z twarzy taka jestem zajarana :) Nigdy nie miałam jeszcze nic z Balei, ani Alverde :)
Znacie moje dzisiejsze zdobycze? Używacie, lubicie?
Ściskam Was mocno, Glam :-*
Nie dość, że piękna pogoda u mnie dzisiaj, byłam na odwiedzinach u najlepszej przyjaciółki :-* To do tego spotkała mnie dzisiaj super promocja w mojej małej drogeryjce :)
Poleciałam do niej z myślą o zakupie BB kremu z Bell, który polecała Kasia z Włosowo-jedzeniowo-kosmetycznie , niestety nie było już dostępnych, może w przyszłym tygodniu dowiozą :)
Na szczęście jednak nie była to bezowocna wizyta w drogerii ;) Moje oczy rozszerzyły się w szaleńczej euforii na widok promocji produktów z Green Pharmacy :) Zaczęłam szybko biegać oczami co jest ciekawego i wreszcie go dojrzałam :) Jeeeeest :) Olejek Łopianowy z Arganowym :)
Mało do góry nie podskoczyłam z radości :)
Promocja polegała na tym, że przy zakupie dwóch produktów GP otrzymujemy krem do rąk GRATIS :) A że polowałam na ten olejek arganowy, a paprykowy już się powoli kończy połakomiłam się jeszcze na łopianowy ze skrzypem polnym :) Tak oto dostało mi się Aloesowy kremik do rąk :))) Olejki kosztowały 8 zł za sztukę.
Drugą miłą niespodzianką jest wizyta Pani listonoszki sprzed kilku minut :), która dostarczyła mi paczuszkę z niemieckimi kosmetykami, na które skusiłam się dzięki cynkowi Kosmetasi o darmowej wysyłce w sklepie Anna Cosmetic :)
Skusiłam się na dwa obłędnie pachnące żele pod prysznic, olejek do włosów, szampon z kofeiną oraz profesjonalną maskę naprawczą z olejami :)
Uśmiech nie schodzi mi z twarzy taka jestem zajarana :) Nigdy nie miałam jeszcze nic z Balei, ani Alverde :)
Znacie moje dzisiejsze zdobycze? Używacie, lubicie?
Ściskam Was mocno, Glam :-*
Subskrybuj:
Posty (Atom)


