Hej :)
Jak tam mijają Wam upalne dni? Bo mnie strasznie, mam drugą zmianę i w pracy po prostu sauna, wracam do domu ugotowana ;)
Dzisiaj post o duecie z L'oreala, na który skusiłam się w Biedronce, był to spontan, bo produkty były przecenione i hasło ochrony przed słońcem skutecznie mnie skusiło :)
Pielęgnacja włosów latem jest dla mnie bardzo ważna, ponieważ mam zniszczone, suche włosy, które uwielbiają porcję solidnego nawilżenia.
Jesteście ciekawe jak spisuje się ów duet? Zapraszam na recenzję :)
Kosmetyki przykuły moją uwagę ładnymi, eleganckimi opakowaniami w letnich barwach.
Szampon 250 ml był przeceniony z 8,99,- na 6,69,- z kolei maska 300 ml z 14,99,- na 12,99,-
Na szampon skusiłam się całkowicie spontanicznie, z reguły wybieram szampony bez sls, z krótkim składem, takie typowe oczyszczacze, a najlepiej jeszcze na jakieś rosyjskie ;)
Muszę jednak przyznać, że szampon bardzo pozytywnie mnie zaskoczył swoim działaniem.
Uważam, że szampon ma nienajgorszy skład: mamy filtry UV ( ethylhexyl methoxycinnamate, benzophenone-4 ), substancje myjące i kondycjonujące, ułatwiające rozczesywanie, wyciąg z kwiatów lotosu ( nelumbium speciosum extract ).
Szampon ma perłową konsystencję, pięknie pachnie i świetnie się pieni. Już po samym szamponie włosy są miękkie, śliskie podczas spłukiwania. Nie obciąża włosów.
Jestem mile zaskoczona, na lato naprawdę godny polecenia :)
Maska zamknięta w wygodnym słoiku 300 ml, lubię takie rozwiązania, możemy wybrać produkt do samego końca i nabrać tyle kosmetyku ile nam trzeba.
Przez kształt słoiczka nijak nie mogłam złapać ostrości etykiety ;)
W składzie również mamy filtry UV ( takie jak w szamponie ), poza tym jest to typowo emolientowy skład, nastawiony na dogłębne nawilżenie włosów, zapobiegający ucieczce wody , gliceryna wysoko, nie wiem tylko czym jest ten drogocenny nektar? Może to ten wyciąg z lotosu, ale jedzie mi tu trochę " chłytem marketingowym " ;)
Maska ma bardzo treściwą konsystencję, coś jak masełko, bardzo fajnie aplikuje się na włosy i równie bosko pachnie jak szampon :)
W działaniu ( przynajmniej na moje zniszczone włosy ) SUPER !!! Włosy są wygładzone jak po prostownicy, sypkie, lśniące i nawilżone, nic się nie puszy, ale też maska nie obciąża włosów, są dociążone, ale wciąż lekkie i mięsiste. Podbiła moje serce niczym ukochany Kallos Keratin.
Podsumowując jestem bardzo zadowolona z tego duetu i będzie on teraz najczęstszym gościem na moich włosach, bo radzi sobie świetnie, ma filtry UV i pięknie pachnie ( mąż co chwilę wącha moje włosy i się zachwyca ) .
A Wy jak dbacie o swoje włoski latem ???
Wasza Glam ♥
środa, 16 lipca 2014
niedziela, 13 lipca 2014
ALTERRA Masło do ciała WINOGRONA i KAKAO.
Witam Was cieplutko w ten niedzielny wieczór :-***
Dzisiaj szybka recenzja masełka od Alterry, które udało mi się wyrwać w Rossmannie w CenieNaDowidzenia za 5 zł. Cena regularna 11,99 ,-
Masełko mieści się w ładnym, białym słoiczku o poj 200 ml, dodatkowo zabezpieczone w środku sreberkiem, więc mamy pewność, że żaden "macacz" w nim nie buszował ;)
Co obiecuje nam producent?
Skład:
Bardzo ładny, bogaty, treściwy: olej sojowy, gliceryna, masło shea, olej z nasion słonecznika, olej z winogron, masło kakaowe, masło z mango, wysoko w składzie alkohol, ale to norma w kosmetykach Alterry, pełni on funkcję konserwantu w kosmetyku.
Świetna, masełkowa konsystencja, idealnie rozsmarowuje się na ciele.
Co do zapachu jest całkiem przyjemny, aczkolwiek nie oszukujmy się alkohol dosyć mocno się wybija co nie koniecznie musi się podobać... czasami to mnie nawet drażni...
Wkurza mnie też fakt, że zostawia lekko tłustawą warstewkę na ciele, kleiło się do ubrania/piżamy.
W działaniu takie sobie, niby nawilżało, ale w partiach szczególnie suchych jak moje nogi już nie do końca, zwyczajnie masełko nie dawało rady.
Do tego mało wydajne, nie wiem kiedy się skończyło, a miałam wrażenie, że dopiero co je otworzyłam.
Taki średniaczek z niego, raczej nie polecam, sama też po nie więcej nie sięgnę.
Znacie, miałyście? Jak u Was się spisywał? Macie swoje ulubione masełko?
Miłęj niedzieli, ja oglądam zmknięcie Mistrzostw Świata i czekam na mecz finałowy ;)
Buziaki Skarby :-***
Wasza Glam ♥
Dzisiaj szybka recenzja masełka od Alterry, które udało mi się wyrwać w Rossmannie w CenieNaDowidzenia za 5 zł. Cena regularna 11,99 ,-
Masełko mieści się w ładnym, białym słoiczku o poj 200 ml, dodatkowo zabezpieczone w środku sreberkiem, więc mamy pewność, że żaden "macacz" w nim nie buszował ;)
Co obiecuje nam producent?
Skład:
Bardzo ładny, bogaty, treściwy: olej sojowy, gliceryna, masło shea, olej z nasion słonecznika, olej z winogron, masło kakaowe, masło z mango, wysoko w składzie alkohol, ale to norma w kosmetykach Alterry, pełni on funkcję konserwantu w kosmetyku.
Świetna, masełkowa konsystencja, idealnie rozsmarowuje się na ciele.
Co do zapachu jest całkiem przyjemny, aczkolwiek nie oszukujmy się alkohol dosyć mocno się wybija co nie koniecznie musi się podobać... czasami to mnie nawet drażni...
Wkurza mnie też fakt, że zostawia lekko tłustawą warstewkę na ciele, kleiło się do ubrania/piżamy.
W działaniu takie sobie, niby nawilżało, ale w partiach szczególnie suchych jak moje nogi już nie do końca, zwyczajnie masełko nie dawało rady.
Do tego mało wydajne, nie wiem kiedy się skończyło, a miałam wrażenie, że dopiero co je otworzyłam.
Taki średniaczek z niego, raczej nie polecam, sama też po nie więcej nie sięgnę.
Moja ocena: +3/5
Znacie, miałyście? Jak u Was się spisywał? Macie swoje ulubione masełko?
Miłęj niedzieli, ja oglądam zmknięcie Mistrzostw Świata i czekam na mecz finałowy ;)
Buziaki Skarby :-***
Wasza Glam ♥
Etykiety:
Alterra,
masło do ciała,
pielęgnacja ciała,
recenzja
poniedziałek, 7 lipca 2014
Dermena Żel hamujący wypadanie włosów ♥
Witam Was serdecznie ♥
Za oknem 36 stopni w cieniu, ledwo przeżyłam w pracy, aczkolwiek jestem przeszczęśliwa, że mam pierwszą zmianę, bo gdybym teraz miała być w pracy to chyba naprawdę bym zdechła ;)
Swego czasu zaczęły mi strasznie wypadać włosy, ale naprawdę garściami, ubyło mi centymetr włosów w obwodzie kucyka! Zaczęły pojawiać się prześwity :( Byłam zrozpaczona przy myciu włosów, gdy zapychałam odpływ, zabijałam szczotkę i zbierałam z podłogi kłęby hairów ...
Postanowiłam poszukać czegoś co pomoże mi ograniczyć nadmierne wypadanie, przy okazji zakupów na "dozie" w oko wpadł mi tytułowy żel hamujący wypadanie. Długo się nie zastanawiałam i wylądował w moim koszyku.
Link produktu na doz.pl KLIK
OPIS DZIAŁANIA:
SKŁAD:
MOJA OPINIA:
Żel zapakowany w kartonik, w środku ulotka, sam żel mieści się w bardzo praktycznej buteleczce 150 ml z dozownikiem ( coś jak Joanna Rzepa ). Możemy go kupić w aptece, bądź tak jak ja na dozie. Jednak przez internet jest dużo tańszy, ja zapłaciłam 23,30,- a u mnie w aptece ponad 30 zł.
Powiem szczerze, że podchodziłam do żelu ze sporą dawką rezerwy, bałam się rozczarowania i formy kosmetyku, że będzie sklejał włosy i szybko powodował przyklap...
Na szczęście kosmetyk sprawdził się w 100% i uszczęśliwił mnie swoim działaniem :)
Żel stosowałam i stosuję nadal po każdym myciu włosów, nakładam go na skórę głowy, gdy włosy są jeszcze mokre. Wystarczy niewielka ilość, a dozownik bardzo ułatwia sprawę w dotarciu w każde miejsce na łepetynie :)
Nie ma mowy o posklejanych włosach, ale może właśnie przez to, że nakładam, gdy włosy są mokre, ba nawet mam wrażenie, że podobnie jak Jantar przedłuża świeżość czupryny. Nie podrażnia skóry głowy, ale ja raczej nie mam wrażliwego skalpu.
TERAZ NAJWAŻNIEJSZE: Żel NAPRAWDĘ DZIAŁA !!! Praktycznie całkowicie ograniczył wypadanie, na dzień dzisiejszy wypada mi kilka do kilkunastu włosów, a wypadały ich setki przy myciu, dziesiątki przy czesaniu. Pojawiło się też mnóstwo baby hair, zakola pokryły się już meszkiem nowych włosków, zewsząd sterczą młode igiełki :)
Szczerze polecam, jeśli borykasz się z nadmiernym wypadaniem !!!
A wy macie jakieś sprawdzone preparaty na wypadanie włosów?
Jak spędzacie to upalne popołudnie???
Buziaki, Wasza Glam ♥♥♥
Za oknem 36 stopni w cieniu, ledwo przeżyłam w pracy, aczkolwiek jestem przeszczęśliwa, że mam pierwszą zmianę, bo gdybym teraz miała być w pracy to chyba naprawdę bym zdechła ;)
Swego czasu zaczęły mi strasznie wypadać włosy, ale naprawdę garściami, ubyło mi centymetr włosów w obwodzie kucyka! Zaczęły pojawiać się prześwity :( Byłam zrozpaczona przy myciu włosów, gdy zapychałam odpływ, zabijałam szczotkę i zbierałam z podłogi kłęby hairów ...
Postanowiłam poszukać czegoś co pomoże mi ograniczyć nadmierne wypadanie, przy okazji zakupów na "dozie" w oko wpadł mi tytułowy żel hamujący wypadanie. Długo się nie zastanawiałam i wylądował w moim koszyku.
Link produktu na doz.pl KLIK
OPIS DZIAŁANIA:
SKŁAD:
MOJA OPINIA:
Żel zapakowany w kartonik, w środku ulotka, sam żel mieści się w bardzo praktycznej buteleczce 150 ml z dozownikiem ( coś jak Joanna Rzepa ). Możemy go kupić w aptece, bądź tak jak ja na dozie. Jednak przez internet jest dużo tańszy, ja zapłaciłam 23,30,- a u mnie w aptece ponad 30 zł.
Powiem szczerze, że podchodziłam do żelu ze sporą dawką rezerwy, bałam się rozczarowania i formy kosmetyku, że będzie sklejał włosy i szybko powodował przyklap...
Na szczęście kosmetyk sprawdził się w 100% i uszczęśliwił mnie swoim działaniem :)
Żel stosowałam i stosuję nadal po każdym myciu włosów, nakładam go na skórę głowy, gdy włosy są jeszcze mokre. Wystarczy niewielka ilość, a dozownik bardzo ułatwia sprawę w dotarciu w każde miejsce na łepetynie :)
Nie ma mowy o posklejanych włosach, ale może właśnie przez to, że nakładam, gdy włosy są mokre, ba nawet mam wrażenie, że podobnie jak Jantar przedłuża świeżość czupryny. Nie podrażnia skóry głowy, ale ja raczej nie mam wrażliwego skalpu.
TERAZ NAJWAŻNIEJSZE: Żel NAPRAWDĘ DZIAŁA !!! Praktycznie całkowicie ograniczył wypadanie, na dzień dzisiejszy wypada mi kilka do kilkunastu włosów, a wypadały ich setki przy myciu, dziesiątki przy czesaniu. Pojawiło się też mnóstwo baby hair, zakola pokryły się już meszkiem nowych włosków, zewsząd sterczą młode igiełki :)
Szczerze polecam, jeśli borykasz się z nadmiernym wypadaniem !!!
Moja ocena : 5/5
A wy macie jakieś sprawdzone preparaty na wypadanie włosów?
Jak spędzacie to upalne popołudnie???
Buziaki, Wasza Glam ♥♥♥
Etykiety:
Dermena,
pielęgnacja włosów,
recenzja,
wypadanie
niedziela, 6 lipca 2014
AVON Ideal Flawless Matujący podkład w musie " Idealna cera ".
Hej :-*
Jak Wam mija ta upalna niedziela ? Odpoczywacie?
Dzisiaj o kosmetyku, który może przydać się na takie ciepłe dni :) Mowa o lekkim podkładzie o konsystencji musu od AVON.
Zapraszam na recenzję.
Jest to pierwszy w mojej karierze podkład tego typu, ale byłam go strasznie ciekawa, a teraz bardzo się cieszę, że się na niego zdecydowałam :)
Już z samego wyglądu bardzo mi się podoba :) Zapakowany w elegancki czarny kartonik, sam podkład mieści się w ciężkim, szklanym słoiczku. Wygląda ekskluzywnie na półce ;)
W słoiczku mieści się 18 g musu, kosztuje 28 zł, jednak ja wyrwałam go w promocji za 19 zł.
Odcień: NUDE
Dostępne odcienie: Ivory, Shell, Nude, Natural Beige oraz Medium Beige
" Odkryj matujący podkład w musie, nadający cerze nieskazitelny matowy wygląd. Aksamitnie matowy, lekki jak mgiełka i prawie nieodczuwalny na twarzy ukryje wszelkie niedoskonałości oraz idealnie stopi się ze skórą. Zapewnia efekt od lekko do średnio kryjącego. " - tyle o nim z katalogu.
Skład:
MOJA OPINIA:
Wszystko się jak najbardziej zgadza :) Podkład jest niezwykle lekki, cudownie, gładko się rozprowadza, wyrównuje kolory cery, krycie rzeczywiście lekko - średnie, więc dla bardzo problemowych cer może być za słaby. Idealny na lato!!! Nie zapycha porów, MATUJE!!!! i to na długo, u mnie 6 - 7 godzin, co w przypadku mieszanej cery to nie lada wynik !!! Cera jest bardzo wygładzona i aksamitna, od pierwszego użycia stał się moim ulubieńcem ♥
Dodatkowo pięknie pachnie, co bardzo umila aplikację :)
Z tym musem nie ma szans na efekt maski, czy jakiekolwiek smugi , cera naprawdę wygląda idealnie :) Nie podkreśla suchych skórek, ani zmarszczek, nie uczula ( przynajmniej mnie ).
Jest wydajny, również miło mnie tym zaskoczył, używam go ponad 2 mies, a wciąż mam troszkę mniej niż połowę.
Wiem, że wiele z Was nie przepada za Avonem, ale uwierzcie mi, że ten mus to perełka w ich ofercie :)
Więcej na jego temat możecie poczytać na wizażu KWC
Efekt na mojej twarzy, na policzkach odrobinka bronzera Loreal Glam Bronze.
Polecam wypróbować na lato :) A może już go znacie???
Miłej niedzieli, Wasza Glam :-***
Jak Wam mija ta upalna niedziela ? Odpoczywacie?
Dzisiaj o kosmetyku, który może przydać się na takie ciepłe dni :) Mowa o lekkim podkładzie o konsystencji musu od AVON.
Zapraszam na recenzję.
Jest to pierwszy w mojej karierze podkład tego typu, ale byłam go strasznie ciekawa, a teraz bardzo się cieszę, że się na niego zdecydowałam :)
Już z samego wyglądu bardzo mi się podoba :) Zapakowany w elegancki czarny kartonik, sam podkład mieści się w ciężkim, szklanym słoiczku. Wygląda ekskluzywnie na półce ;)
W słoiczku mieści się 18 g musu, kosztuje 28 zł, jednak ja wyrwałam go w promocji za 19 zł.
Odcień: NUDE
Dostępne odcienie: Ivory, Shell, Nude, Natural Beige oraz Medium Beige
" Odkryj matujący podkład w musie, nadający cerze nieskazitelny matowy wygląd. Aksamitnie matowy, lekki jak mgiełka i prawie nieodczuwalny na twarzy ukryje wszelkie niedoskonałości oraz idealnie stopi się ze skórą. Zapewnia efekt od lekko do średnio kryjącego. " - tyle o nim z katalogu.
Skład:
MOJA OPINIA:
Wszystko się jak najbardziej zgadza :) Podkład jest niezwykle lekki, cudownie, gładko się rozprowadza, wyrównuje kolory cery, krycie rzeczywiście lekko - średnie, więc dla bardzo problemowych cer może być za słaby. Idealny na lato!!! Nie zapycha porów, MATUJE!!!! i to na długo, u mnie 6 - 7 godzin, co w przypadku mieszanej cery to nie lada wynik !!! Cera jest bardzo wygładzona i aksamitna, od pierwszego użycia stał się moim ulubieńcem ♥
Dodatkowo pięknie pachnie, co bardzo umila aplikację :)
Z tym musem nie ma szans na efekt maski, czy jakiekolwiek smugi , cera naprawdę wygląda idealnie :) Nie podkreśla suchych skórek, ani zmarszczek, nie uczula ( przynajmniej mnie ).
Jest wydajny, również miło mnie tym zaskoczył, używam go ponad 2 mies, a wciąż mam troszkę mniej niż połowę.
Wiem, że wiele z Was nie przepada za Avonem, ale uwierzcie mi, że ten mus to perełka w ich ofercie :)
Moja ocena: 5/5
Więcej na jego temat możecie poczytać na wizażu KWC
Efekt na mojej twarzy, na policzkach odrobinka bronzera Loreal Glam Bronze.
Polecam wypróbować na lato :) A może już go znacie???
Miłej niedzieli, Wasza Glam :-***
Etykiety:
Avon,
make up,
makijaż,
podkład matujący,
recenzja
sobota, 5 lipca 2014
ZIAJA Reduktor cellulitu - serum drenujące.
Cześć :)
Dzisiaj słów kilka specjalnie na Wasze życzenie o Reduktorze cellulitu z Ziaji.
Praktycznie każda z nas w mniejszym, bądź większym stopniu zmaga się z tą przypadłością, celluit to zmora naszych czasów, niezdrowa żywność, wszechobecna chemia sprawia, że musimy się borykać z pomarańczową skórką, która jak już się rozgości tak " dynamitem nie wysadzisz" ;)
Postanowiłam działać :) W Rossmannie udało mi się zakupić tytułowy kosmetyk w CenieNaDowidzenia za 9 zł sztuka. Normalnie trzeba zapłacić ok 17-18 zł za 150 ml.
Podoba mi się hasło kosmetyku : "CZARNE WYSZCZUPLA BEZ WZGLĘDU NA WIEK" :)
No tak, która z nas o tym nie wie ;-P Sama często noszę czarne legginsy czy tuniki ;)
Serum mieści się w czarnej buteleczce zamykanej na klik, pod koniec śmiało możemy postawić go " do góry nogami " w celu wydobycia go do końca.
Strasznie podoba mi się jego zapach, taki anyżowy, bardzo przyjemny dla nosa :)
Reduktor ma świetne recenzje na wizażu, tutaj link KWC
Bardzo dobry skład: gliceryna, kofeina, ekstrakt z ananasa, rozmarynu, bluszczu, morszczynu, gorzkiej pomarańczy, koenzym A, L- karnityna, glaucyna - no, no, no, na bogato ;)
Serum ma delikatną konsystencję, taki milusi krem, który świetnie się rozprowadza i szybko wchłania, bardzo lekko chłodzi - to dla mnie ważne, bo nie lubię "mrożących" skórę specyfików.
Nie klei się, nie pozostawia tłustej warstwy.
MOJA OPINIA:
Jestem bardzo zaskoczona działaniem Ziajkowego Reduktora, nie oszukujmy się cellulit całkowicie nie zniknął, wiadomo, że do tego potrzebna jest odpowiednia dieta ( czyt. cała masa wyrzeczeń ;-P ) oraz intensywne ćwiczenia.
Niewątpliwym plusem jest to, że skóra stała się niesamowicie wygładzona i jędrna, cellulit nie zniknął, ale wyraźnie się zmniejszył, a pośladki jakby lekko się uniosły do góry ;)
Jestem w trakcie trzeciej buteleczki, więc stwierdzam, że stosowany regularnie DZIAŁA!!!
Szkoda tylko, że jest mało wydajny, smaruję się nim tylko na noc ( producent radzi 2x dziennie ) , a i tak starcza ledwo na ponad 2 tygodnie, co przy regularnej cenie nie wychodzi tanio !!!
Jednak zachwycona działaniem i tak będę go używać i wracać do niego :)
Polecam Wam z całego ♥ wypróbować to serum :) A może znacie je już i też Wam dobrze służy?
Macie jakiś sprawdzony kosmetyk na cellulit???
Buziaki, Glam ♥
Dzisiaj słów kilka specjalnie na Wasze życzenie o Reduktorze cellulitu z Ziaji.
Praktycznie każda z nas w mniejszym, bądź większym stopniu zmaga się z tą przypadłością, celluit to zmora naszych czasów, niezdrowa żywność, wszechobecna chemia sprawia, że musimy się borykać z pomarańczową skórką, która jak już się rozgości tak " dynamitem nie wysadzisz" ;)
![]() |
| www.tapeciarnia.pl |
Postanowiłam działać :) W Rossmannie udało mi się zakupić tytułowy kosmetyk w CenieNaDowidzenia za 9 zł sztuka. Normalnie trzeba zapłacić ok 17-18 zł za 150 ml.
Podoba mi się hasło kosmetyku : "CZARNE WYSZCZUPLA BEZ WZGLĘDU NA WIEK" :)
No tak, która z nas o tym nie wie ;-P Sama często noszę czarne legginsy czy tuniki ;)
Serum mieści się w czarnej buteleczce zamykanej na klik, pod koniec śmiało możemy postawić go " do góry nogami " w celu wydobycia go do końca.
Strasznie podoba mi się jego zapach, taki anyżowy, bardzo przyjemny dla nosa :)
Reduktor ma świetne recenzje na wizażu, tutaj link KWC
Bardzo dobry skład: gliceryna, kofeina, ekstrakt z ananasa, rozmarynu, bluszczu, morszczynu, gorzkiej pomarańczy, koenzym A, L- karnityna, glaucyna - no, no, no, na bogato ;)
Serum ma delikatną konsystencję, taki milusi krem, który świetnie się rozprowadza i szybko wchłania, bardzo lekko chłodzi - to dla mnie ważne, bo nie lubię "mrożących" skórę specyfików.
Nie klei się, nie pozostawia tłustej warstwy.
MOJA OPINIA:
Jestem bardzo zaskoczona działaniem Ziajkowego Reduktora, nie oszukujmy się cellulit całkowicie nie zniknął, wiadomo, że do tego potrzebna jest odpowiednia dieta ( czyt. cała masa wyrzeczeń ;-P ) oraz intensywne ćwiczenia.
Niewątpliwym plusem jest to, że skóra stała się niesamowicie wygładzona i jędrna, cellulit nie zniknął, ale wyraźnie się zmniejszył, a pośladki jakby lekko się uniosły do góry ;)
Jestem w trakcie trzeciej buteleczki, więc stwierdzam, że stosowany regularnie DZIAŁA!!!
Szkoda tylko, że jest mało wydajny, smaruję się nim tylko na noc ( producent radzi 2x dziennie ) , a i tak starcza ledwo na ponad 2 tygodnie, co przy regularnej cenie nie wychodzi tanio !!!
Jednak zachwycona działaniem i tak będę go używać i wracać do niego :)
Moja ocena : +4/5
Polecam Wam z całego ♥ wypróbować to serum :) A może znacie je już i też Wam dobrze służy?
Macie jakiś sprawdzony kosmetyk na cellulit???
Buziaki, Glam ♥
piątek, 4 lipca 2014
Krem na noc do cery normalnej i mieszanej FITO.
Dzień doberek ♥
Wczoraj mogłyście poczytać o kremie pod oczy, dziś pora na mój ulubiony ostatnio krem do twarzy :)
3, 2, 1 ... zaczynamy :)
Krem zamawiałam na TUTAJ ( na Skarbach Syberii ) za 23,90,- Obecnie w promocji za 15,90,- !!!!
Poj. 50 ml.
Składniki aktywne:
olejek ylang-ylang, olej z pestek winogron, olej słonecznikowy, oliwa z oliwek, wit. E
Krem zapakowany był w kartonik, w środku dodatkowe zabezpieczenie/wieczko.
Kolor lekko zielonkawy, wspaniała aksamitna konsystencja, charakterystyczny zapach, ale mnie się podoba :)
MOJA OPINIA:
Od dawna byłam ciekawa tego kremu i jego właściwości. Rosyjskie kosmetyki podbijają moje serce świetnymi składami, mam do nich wielką słabość :)
Jak dla mnie krem jest rewelacyjny, moja mieszana cera go pokochała :) Kosmetyk rozprowadza się gładko po twarzy i mega szybko się wchłania, skóra jest ukojona, świetnie nawilzona, odprężona i gładka, taka jak lubię i zmatowiona ♥
Krem stosuję już dobrze ponad miesiąc, a wciąż mam ponad pół słoiczka, jest bardzo wydajny.
Nie uczula, nie podrażnia, nie zapycha, taki mój nocny ideał ;)
Bogaty skład zachęca i dobrze służy cerze, która rano jest promienna i wypoczęta ☻
POLECAM !!!
Czy Wy też macie bzika na punkcie rosyjskich kosmetyków? Jak jest Wasz ulubiony krem na noc?
Buziaki, Wasza Glam ♥♥♥
Wczoraj mogłyście poczytać o kremie pod oczy, dziś pora na mój ulubiony ostatnio krem do twarzy :)
3, 2, 1 ... zaczynamy :)
Krem zamawiałam na TUTAJ ( na Skarbach Syberii ) za 23,90,- Obecnie w promocji za 15,90,- !!!!
Poj. 50 ml.
Składniki aktywne:
olejek ylang-ylang, olej z pestek winogron, olej słonecznikowy, oliwa z oliwek, wit. E
Krem zapakowany był w kartonik, w środku dodatkowe zabezpieczenie/wieczko.
Kolor lekko zielonkawy, wspaniała aksamitna konsystencja, charakterystyczny zapach, ale mnie się podoba :)
MOJA OPINIA:
Od dawna byłam ciekawa tego kremu i jego właściwości. Rosyjskie kosmetyki podbijają moje serce świetnymi składami, mam do nich wielką słabość :)
Jak dla mnie krem jest rewelacyjny, moja mieszana cera go pokochała :) Kosmetyk rozprowadza się gładko po twarzy i mega szybko się wchłania, skóra jest ukojona, świetnie nawilzona, odprężona i gładka, taka jak lubię i zmatowiona ♥
Krem stosuję już dobrze ponad miesiąc, a wciąż mam ponad pół słoiczka, jest bardzo wydajny.
Nie uczula, nie podrażnia, nie zapycha, taki mój nocny ideał ;)
Bogaty skład zachęca i dobrze służy cerze, która rano jest promienna i wypoczęta ☻
POLECAM !!!
Moja ocena: 5/5
Czy Wy też macie bzika na punkcie rosyjskich kosmetyków? Jak jest Wasz ulubiony krem na noc?
Buziaki, Wasza Glam ♥♥♥
Etykiety:
FITO,
krem do twarzy,
pielęgnacja twarzy,
recenzja,
rosyjskie kosmetyki
czwartek, 3 lipca 2014
BAILKAL HERBALS Chłodzący krem - żel pod oczy na obrzęki i cienie.
Cześć :)
Nie wiem jak Wy, ale ja mam manię dbania o skórę wokół oczu, niestety pojawiają się już pierwsze zmarszczki, więc tym bardziej zależy mi na porządnym nawilżeniu okolic oczu, ponadto praca do późna w nocy sprawia, że często rano mam zapuchnięte powieki i cienie pod oczami.
Jesteście ciekawe jak poradził sobie rosyjski krem Baikal Herbals ???
Zapraszam na recenzję.
Kosmetyk kupiłam jak zawsze na Skarbach Syberii ( link do produktu ) za 26,90,-
Bardzo lubię robić tam zakupy, ponieważ często można trafić na świetne promocje ;)
Krem - żel ( choć dla mnie jest to zdecydowanie krem ) otrzymujemy w eleganckim kartoniku i efektownej buteleczce z pompką o poj 15 ml.
Pompka działa sprawnie, nie zacina się, jedna pompka wystarcza na posmarowanie obojga oczu.
PRODUCENT obiecuje:
Chłodzący żel pod oczy, o wysokiej zawartości biologicznie aktywnych ekstraktów z ziół bajkalskich, który łagodnie pielęgnuje delikatną skórę powiek, szybko eliminując oznaki zmęczenia. Wysoka zawartość naturalnych składników aktywnych w żelu pozwala skutecznie usuwać cienie i obrzęki, odżywiać i regenerować skórę wokół oczu.
Żel nie zawiera parabenów i PEG
SKŁAD:
Śnieżyczka kamczatska (Galanthus Extract) – zapewnia nawilżenie.
Zimoziół północny (Linnaea Borealis Extract) – działania tonizująco.
Perełkowiec japoński (Sophora Japonica Extract) - pobudza regenerację naskórka, wyrównuje pigmentację skóry.
Organiczny ekstrakt z aloesu (Organic Aloe Barbadensis Extract) - posiada właściwości bakteriobójcze i grzybobójcze. Jest środkiem przeciwzapalnym, rozszerza naczynia włosowate, posiada właściwości regenerujące.
Olej z nasion rumianku (Organic Chamomilla Recutita Seed Oil) – ma działanie przeciwzapalne, łagodzące, zmniejszające obrzęki, zmiękcza skórę, poprawia koloryt.
Nie wiem jak Wy, ale ja mam manię dbania o skórę wokół oczu, niestety pojawiają się już pierwsze zmarszczki, więc tym bardziej zależy mi na porządnym nawilżeniu okolic oczu, ponadto praca do późna w nocy sprawia, że często rano mam zapuchnięte powieki i cienie pod oczami.
Jesteście ciekawe jak poradził sobie rosyjski krem Baikal Herbals ???
Zapraszam na recenzję.
Kosmetyk kupiłam jak zawsze na Skarbach Syberii ( link do produktu ) za 26,90,-
Bardzo lubię robić tam zakupy, ponieważ często można trafić na świetne promocje ;)
Krem - żel ( choć dla mnie jest to zdecydowanie krem ) otrzymujemy w eleganckim kartoniku i efektownej buteleczce z pompką o poj 15 ml.
Pompka działa sprawnie, nie zacina się, jedna pompka wystarcza na posmarowanie obojga oczu.
PRODUCENT obiecuje:
Chłodzący żel pod oczy, o wysokiej zawartości biologicznie aktywnych ekstraktów z ziół bajkalskich, który łagodnie pielęgnuje delikatną skórę powiek, szybko eliminując oznaki zmęczenia. Wysoka zawartość naturalnych składników aktywnych w żelu pozwala skutecznie usuwać cienie i obrzęki, odżywiać i regenerować skórę wokół oczu.
Żel nie zawiera parabenów i PEG
SKŁAD:
Śnieżyczka kamczatska (Galanthus Extract) – zapewnia nawilżenie.
Zimoziół północny (Linnaea Borealis Extract) – działania tonizująco.
Perełkowiec japoński (Sophora Japonica Extract) - pobudza regenerację naskórka, wyrównuje pigmentację skóry.
Organiczny ekstrakt z aloesu (Organic Aloe Barbadensis Extract) - posiada właściwości bakteriobójcze i grzybobójcze. Jest środkiem przeciwzapalnym, rozszerza naczynia włosowate, posiada właściwości regenerujące.
Olej z nasion rumianku (Organic Chamomilla Recutita Seed Oil) – ma działanie przeciwzapalne, łagodzące, zmniejszające obrzęki, zmiękcza skórę, poprawia koloryt.
MOJA OPINIA:
Krem o delikatnej konsystencji, piękny delikatny zapach, bardzo dobrze się rozprowadza i wchłania.
Skóra jest świetnie nawilżona, a wiadomo co za tym idzie, zmarszczki są mniej widoczne i nie pogłębiają się :)
No dobrze, ale co z tytułowymi obrzękami i cieniami???
Jeśli chodzi o obrzęki to kremik radzi sobie świetnie, rano wreszcie mogłam ujrzeć swoje oczy ;) Nie było śladu po opuchliźnie, z cieniami radzi sobie gorzej, aczkolwiek troszkę je zmniejsza, ale nie eliminuje całkowicie.
Krem nie podrażniał, nie uczulał, nawet, gdy zatarłam oko nic nie piekło ;)
Uważam, że jest to krem jak najbardziej godny polecenia, piękny organiczny skład, brak parabenów i PEG-ów.
Moja ocena: -5/5
Znacie ten krem? Jaki jest Waszym ulubieńcem? Lubię zmieniać kremy pod oczy, więc czekam na Wasze sugestie :) Buziaki :-***
Glam ♥♥♥
Subskrybuj:
Posty (Atom)

